Ten makijaż pasuje niemal do każdego typu urody jest całkowicie uniwersalny! Jeśli nie czujecie się dobrze z taą mocną matową czerwienią, to śmiało użyjcie lżejszego błyszczyka czy tintu! Również będzie pięknie :) W tej propozycji skupiłam się, aby pokazać Wam możliwości palety Naturally Yours firmy Zoeva! Użyłam niemal wszystkich cieni, więc śmiało mogę stwierdzić, że można nią wyczarować efektowny makijaż wieczorowy, bo myślę, że ten można do tej kategorii podciągnąć! Również w większości używałam pędzli tej marki i jestem zachwycona!
Na twarz nałożyłam podkład
Rimmel Wake Me Up w kolorze nr
100 Ivory, pod oczy
Liquid Camouflage nr
020 Light Beige, a na niedoskonałości
Camouflage Cream również od
Catrice. Twarz przypudrowałam pudrem sypki
Hean High Definition nr
500 Traslucent. Brwi podkreśliłam używając
Maybelline Color Tattoo o numerze
40 Permanent Taupe i utrwaliłam żelem od
Maybelline Brow Drama w kolorze
Dark Brown. Na powiekę górną nałożyłam cienką warstwę
Duraline od
Inglota jako bazę. Zaczynamy zabawę z paletką
Zoeva Naturally Yours! Na całą powiekę, aż po łuk brwiowy nałożyłam cień z
Pure, a następnie wzięłam się za zaznaczenie załamania powieki cieniem
Soft&Sexy puchatym pędzelkiem. Blendowałam i dokładałam cienia, aż uzyskałam pożądany efekt, takie naturalne przyciemnienie tego załamania, ponad które lekko wyszłam. Następnie zaaplikowałam cień
Slow Dance w zewnętrzny kącik rozcierając, aby stworzyć taką ciemniejszą chmurkę, nie zależało mi tutaj na pełnej intensywności tego cienia, gdyż nie chciałam, aby makijaż był przytłaczający! Miał być taką podstawą dla kolejnego cienia, czyli
Sweet Sound, ojj kocham ten kolor - śliczna, błyszcząca czekoladka!!! Ten kolor aplikowałam również w zewnętrzny kącik, lekko już zahaczając o ruchomą powiekę, mocno rozcierając! Ostatnim elementem przyciemnienia powieki był cień
Forever Yours - po prostu kameleon, jeny na ile on barw się błyszczy ohh! I nim rozcierałam granicę na ruchomej powiece pomiędzy ciemnymi cieniami, a resztą powieki. W wewnętrznym kąciku, a nawet lekko dalej nałożyłam cień
First Love - tak biały cień, ale moim zdaniem genialnie otwiera oko! Następnie główna błyskotka, czyli złoto, a mianowicie
Casual Elegance! Na całą ruchomo powiekę, mocno wklepując wcześniej zwilżonym pędzelkiem, alby błysk był mocniejszy! Teraz, żeby zatrzeć granicę między złotem a brązami aplikuję lekki świecący brązik -
Smooth Harmony, który łączy te wszystkie błyskotki. Z dolną powieką postępuję dokładnie analogicznie. A górnej dodaję jeszcze lekką roztartą kreskę zrobioną cieniem
Timeless Chic - genialna czerń! Rzęsy podkręciłam zalotką i wytuszowałam mascarą od
Max Factor Masterpiece Glamour Extensions. Na linie wodną nałożyłam kredkę
Rimmel Soft Kohl nr
071 Pure White. Twarz wykonturowałam bronzerem
Kobo nr
311 Nubian Desert. A następnie nałożyłam sporą ilość rozświetlacza
Diamond Illuminator od
Wibo na szczyty kości policzkowych, nos i na łuk kupidyna. I nadszedł czas na usta! Tam wylądowała pomadkę
Golden Rose z serii
Velvet Matte nr
18!
***
***
Jak podoba się Wam moja propozycja? :)
Wolicie postawić na mocny świąteczny akcent w makijażu, czy jednak coś spokojniejszego ?
Napiszcie w komentarzach!
Buziaki i miłego weekendu! Ala xx